Obowiązek wyznawania wiary

Historia Kościoła to życie i cierpienie Chrystusa, w szerszym jeno zakresie. Bo Kościół to ciągle żyjący Chrystus. Co raz się stało, dzieje się ciągle. Przeto kto zna historię cierpień Pana naszego Jezusa Chrystusa, ten zna Jego czasy. Zmieniają się nazwy i daty, lecz główne osoby pozostają te same. W każdym stuleciu mamy zdrajców, tchórzy, nienawistników, ludzi bez charakteru, niedołęgów, cyników. Judasze, Kajfasze, Piłaci i Herodzi nie wymierają. Są to typy, które i dziś wszędzie spotykamy. Te pasyjne postacie są bardzo pouczające, przede wszystkim dla mężczyzn i młodzieńców. Zajmiemy się dziś typem tchórzliwości ludzkiej w czasie męki Pańskiej.

Piotr nie jest tchórzem w zwykłym tego słowa znaczeniu. Przeciwnie! To zapaleniec idący na przełaj, człowiek decydujący się szybko i pewno. Jego wiara i miłość nie znają połowiczności. Raz przyjęty w grono uczniów Jezusa, całą duszą jest przy Nim. Myśli i mówi tylko o swoim umiłowanym, jedynym Chrystusie. Całą duszą woła radośnie: Jestem katolikiem! Pierwszy prawdziwy mąż katolicki bez jakiegokolwiek odchylenia na lewo, dusza Chrystusowa. Wielki Czwartek daje nam możność wejrzenia w tę niezwykle idealną naturę męską, która śmiało oświadcza, że jest gotowa iść z Chrystusem do więzienia i na śmierć. Na Górze Oliwnej w jednej chwili zdecydowany za miecz chwyta i uderza. Lecz Piotr w jednym błądzi, i ten błąd stanie się Jego nieszczęściem. Piotr nie może zrozumieć tajemnicy cierpiącego i umierającego Mesjasza. Krzyż dla niego jest tą wielką, nierozwiązalną zagadką chrystianizmu. Było to w dzień po znanym wydarzeniu pod Cezareą Filipową. Piotr jest ustanowionym pierwszym papieżem przez Tego, który ma wszelką moc na niebie i na ziemi. Wtedy to Jezus wprowadza uczniów głębiej w tajemnicę Krzyża. Mówi o śmierć. Wówczas Piotr bierze na stronę zaczyna Mu przekładać: Niech to będzie dalekie od Ciebie, Panie, to nie może przyjść na Cię! Papieżem być, opoką jeszcze warto, ale być zastępcą krwawym potem ociekającego, biczowanego, cierniem ukoronowanego, wyśmianego, ukrzyżowanego Zbawiciela, to rzecz niemiła. W tym leży najgłębsza przyczyna upadku Piotra i upadku nowoczesnego katolika. My chcemy być katolikami, chcemy, bo przecież katolicyzm jest jedyną rozumną religią. Chcemy, ponieważ katolicyzm, z którejkolwiek strony mu się przyjrzymy, mimo wszelkich towarzyszących mu słabostek natury ludzkiej, ma najwspanialszą historię. Chcemy, gdyż według wszelkich przewidywań przyszłość należy do katolicyzmu.

Ale co nas denerwuje, to droga krzyża, ofiara, prześladowanie. Przeklęta pycha męska wzbrania się służyć sprawie, która często jest sprawą mniejszości, nie mającej w życiu publicznem znaczenia. A z tego jako naturalne następstwo wypływa wstyd, wstyd, wzbraniający wobec przeciwnego nam potężnego świata po katolicku mówić, po katolicku pisać i po katolicku działać. Nikt nie chce się kompromitować religią ukrzyżowanego Chrystusa i ukrzyżowanego Kościoła. Tu leży powód lęku naszego. Przyjrzeliśmy się głębszej przyczynie upadku Piotra, przypatrzmy się teraz, jak się ujawnił. Piotr wsunął się do przedsionka pałacu arcykapłana, aby w pobliżu służby lepiej śledzić przebieg procesu sądowego Mistrza. Chce słyszeć, co inni mówią. Lecz nie wystarcza słuchać, trzeba mówić i odpowiadać. Trzeba zająć jakieś stanowisko. Trzeba mieć odwagę wystąpić nawet dla sprawy pozornie straconej, jeżeli ona jest rzeczą sprawiedliwości i prawdy. Nie uczynił tego Piotr. Nie wie, jak się to wszystko skończy! Piotr nie chce kompromitować się przegraną sprawą skazańca. Mądry! Dlatego na wszystkie strony oświadcza: Nie wiem nic. Nie znam tego człowieka. Nie mówię, że jestem przeciw niemu. Ani mówię, że jestem za nim. Pozostaję neutralny. Neutralność nie jest zdradą. Nie jestem Judaszem. Moja taktyka brzmi: nie wyznawać! Bezwyznaniowość! Ani tak, ani nie! Piotr, ten znamy wesoły człowiek z Cezarei Filipowej, ten pierwszy publiczny, nieustraszony wyznawca bóstwa Chrystusa, już nie jest tym samym. Bo Piotr chce Chrystusa bez krzyża, dlatego nie wie już sam, co mówi.

Gerard_Seghers_The_Denial_of_Saint_Peter„Zaparcie się Piotra”, Gerard Seghers

Piotr w przedsionku arcykapłana rozmawiający z nieprzyjaciółmi Jezusa, ma swych zwolenników w międzywyznaniowości i bezwyznaniowości teraźniejszej i w międzywyznaniowości, którą zawsze chce być z drugimi, aby słyszeć, co mówią i przyglądać się, co robią, i w bezwyznaniowości, która zawsze przezornie, wymijająco oświadcza: jestem za neutralnością religijną w życiu publicznym; jestem katolikiem, ale uważam za zbyteczne obnosić się z katolicyzmem.

Bezwyznaniowość, odmowa wyznawania wiary katolickiej w życiu publicznym, ten aż w system ujęty strach ludzki stał się dziś jedną z najniebezpieczniejszych chorób narodów katolickich, a szczególnie świeckich, katolickich mężczyzn. Nie ma dziedziny, w której nie należałoby do dobrego tonu zaznaczać przy każdej sposobności czynem: Nie znam tego człowieka, albo – co na to samo wychodzi – nie znam Kościoła.

Od czego rozpoczyna się zwykle wychowanie młodych obywateli? Od bezwyznaniowej szkoły! Co to jest szkoła bezwyznaniowa? Uczenie przez osiem lat bezwyznaniowości, tchórzliwego milczenia, uczenie bojaźni przed ludźmi. Nie chodzi o to, czy to się dzieje słowami. Tu chodzi o ducha szkół bezwyznaniowych, o duchem systematycznie zapieranie się Kościoła. A potem dziwią się, że na próżno stawia się kościoły, gdy obok katolickiego kościoła nie ma szkoły katolickiej. Bezwyznaniowa szkoła jest przedsionkiem, w którym nasza młodzież zapiera się Chrystusa i Jego Kościoła. W tych latach nie wszystko już dojrzewa, ale ziarno zazwyczaj w tych latach rzucone jest w bezwyznaniowej rodzinie i bezwyznaniowej szkole. Po ukończeniu szkół młodzieniec wstępuje do jakiegoś stowarzyszenia, organizacji, partii lub zawodu. Faktycznie, prawie wszystkie partie i organizacje zawodowe na świecie oświadczyły się za bezwyznaniowością i neutralnością religijnej. Polityczne i socjalne życie katolików, z małymi wyjątkami, zbudowane jest na tej podstawie. Znamy Kościół jako osoby prywatne, ale nie znamy jako partii i organizacji. Partie i organizacje nie są katolickie, nie chcą być, jakkolwiek jest rzeczą jasną, że partia i organizacja, składając się z poszczególnych jednostek, te same muszą mieć obowiązki, co jednostka.

Upadek i zaparcie się Piotra stało się w ten sposób upadkiem i zaparciem się chrześcijaństwa swego Mistrza i matki Kościoła. Bezwyznaniowe, nowoczesne społeczeństwo nie zna już Chrystusa ani Kościoła. Obok zdrady Judasza nie znam niczego, co by Zbawicielowi i Kościołowi w Jego Męce więcej przyczyniło bólu niż ten brak woli wyznawania Go i zapierania Go się ludzi, mieniących się Jego przyjaciółmi.

Piotr upadek swój gorzko opłakał – opłakał i odpokutował. Od zesłania Ducha Świętego stał się odważnym wyznawcą Ukrzyżowanego i Kościoła, aż do świętej bezwzględności wobec siebie. Choćby to wolność czy głowę miało kosztować, cóż mu na tym zależało? Jest jednym z tych, którzy szli za Chrystusem i Kościołem po wszystkich drogach, a więc i po drodze krzyżowej. Nie wstrzyma go żadna ludzka mądrość od wiary w Tego, którego on raz w Cezarei Filipowej uroczyście uznał Bogiem. Raduje się, że jest jednym z tych, którzy idą z Nazareńczykiem. Zna Go. Zna Kościół, filary i fundamenty prawdy. Nie jest już patronem bezwyznaniowych, jak wówczas w przedsionku. Teraz jest Piotrem, opoką, patronem wierzących i wiernych wyznawców w doli i niedoli.
ks. prałat Robert Mäder, 1929

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s