Jestem katolikiem!

Jestem katolikiem! Otwarcie, nie oglądając się na nikogo, powtarzajmy te słowa. Najpierw dlatego, że nam samym sprawiają radość. A potem dlatego, że nie możemy oddać większej przysługi naszym braciom i tym, co stoją poza Kościołem, niż czyniąc ich świadkami naszego szczęścia. Dusza nasza, ilekroć odmawiamy dziewiąty artykuł wiary, święci święto.

Inni w czym innym szukają zadowolenia, dumy. My właśnie tym się chlubimy. Gdybyśmy na kolanach matki i w latach szkolnych tylko tego jednego się nauczyli, byłoby już dosyć. Co biskup niegdyś krzyżmem i ogniem Ducha Świętego na czole nam wypalił, niech wypisze nam na skromnym krzyżu naszego grobu:

Jestem katolikiem!

Gdybyście wiedzieli, co znaczy być katolikami, krzyczelibyście i płakali z radości. Weseląc się, kulibyście w kuźni serc waszych miecze Pawłowe ze stali na walkę ze światem i szatanem. Z głową wzniesioną, nieustraszeni stalibyście wśród burz i wstrząśnień, nie opierając się bezsilnie o walące się gruzy.

Być katolikiem – znaczy stać na odwiecznym granicie prawdy absolutnej i całkowitej. Niewierzący uważają nas za głupich. Twierdzono to już w raju. Bóg obdarzył pierwszego człowieka przedziwną mądrością. Nasz stosunek do niego jest mniej więcej taki, jak stosunek dzikiego z lasów afrykańskich do współczesnych uczonych. A mimo to, ponieważ Adam i Ewa wierzyli, wąż twierdził, że są głupi, ślepi, że z zawiązanymi oczyma patrzą na świat.

Ale głupi człowiek być nie chce. Co robią pierwsi rodzice? Słuchają tego, który im chce otworzyć oczy. Zgrzeszyli. Co się dzieje? Noc powlekła ich ducha. Rozum zaciemnił się. Teraz naprawdę stali się głupi. Kto jedynie jest mądry? Ten, który sądzi wszystko według sądu wszechwiedzącego, nieomylnego Boga. Ten, który wierzy! Kto będzie tym nieświadomym, głupim, ślepym w rzeczach najważniejszych? Ten, który wszystko widzi w świetle słabego, omylnego ludzkiego rozumu. A więc ten, kto nie wierzy!

Kto więc bezwarunkowo musi być bardziej nieświadomy, głupszy, ślepszy, katolik czy niekatolik? Wątpliwości nie ma żadnej. Katolik żyje każdym słowem, wychodzącym z ust Boga. Katolik widzi wszystko w Chrystusie, który jest światłem świata. Katolik słucha Kościoła, który jest filarem i twierdzą prawdy. katolik ma w małym katechizmie więcej wiedzy prawdziwej niż wszystkie uniwersyteckie biblioteki razem.

Myśl tę wypowiedział w niezrównany sposób Donoso Cortes: Katolicyzm jest skarbcem wszelkiej prawdy, światłem wszelkich tajemnic. Dla kogoś, kto go nie zna, wszystko jest ciemnością. Dla kogoś, kto go zna, wszystko jest jasne. Katolicyzm posiada wartości życia dla wszystkich. Jest zdrowiem dla chorych, odpoczynkiem dla zmęczonych, źródłem czystej wody dla spragnionych, chlebem dla łaknących, światłem dla ślepych, siłą dla walczących, koroną dla zwycięzców.

Dlaczego jesteśmy katolikami? Inni katolikami nie są, bo są za dumni, aby być nimi. My jesteśmy katolikami, bo jesteśmy za dumni, aby nimi nie być. Za dumni, aby odziewać się w łachmany. Za dumni, aby płynąć na zmurszałych deskach przez morze. Jesteśmy katolikami, bo jesteśmy rozumni.

Być katolikiem to znaczy być bojownikiem. Wierzymy wprawdzie, że w obcowaniu świętych jest Kościół tryumfujący, ale mało się nad tym zastanawiamy, że Kościół tryumfujący musiał być poprzedzony przez Kościół wojujący. Wielu tego nie chce zrozumieć. Chcą zapłaty bez pracy, zwycięstwa bez walki, chrześcijaństwa bez Golgoty. Podobnie jak świat zalany jest falą próżniactwa, tak świat katolicki opanowany jest epidemią tchórzostwa. Jesteśmy armią, która w koszarach jest odważna, ale tchórzy, skoro się ją wyprowadzi na pole bitwy.

Briand w roku 1905 nader zgryźliwie określił Kościół w ówczesnym położeniu: To śpiąca twierdza. Forty bez armat. Arsenały puste. Armie rozrproszone. Dowódcy uśpieni. Na szczęście tak źle nie jest, jak to Briand przedstawia, ale nie jest dobrze. Miejsce dawnego pięknego ofiarnego ducha rycerskiego zajął pewien duchowy antymilitaryzm. Żołnierze ćwiczą jeszcze, ale walczyć już nie chcą. Dech cmentarny wieje wokoło. To nie po katolicku. Ongi przy chrzcielnicy inna była mowa i bardziej wojenna niż dziś wśród chrześcijan. Mowa Kościoła ma rdzeń i charakter. To mowa żołnierzy w dobrym słowa znaczeniu – Chrystusa nazywa Panem i Bogiem, a diabła diabłem. Tej mowy musimy znów się nauczyć. W życiu czynnym mogą być dwa typy: żołnierza lub zdrajcy. Zresztą religia nasza ma wszelkie dane, aby nam dodać otuchy: pełną chwały 1900-letnią historię, stumilionową armię walczących, całe zastępy bohaterów jako przykład, całe niebo za sprzymierzeńca, źródło siły w sakramentach św., szczęśliwość wieczną jako zapłatę. Tchórzostwo u katolika należałoby uważać za rzecz niemożliwą. Gdy mówię sobie: Jestem katolikiem, powinienem odczuwać strumienie siły i ufności, płynące w żyłach. Obieram hasło bojowe, które równocześnie jest hasłem pokory i świętej dumy: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.

Być katolikiem to znaczy być szczęśliwym. Gdy przyniesiono do domu bazylejskiego konwertytę dr. Speisera, rażonego paraliżem, znaleziono na jego biurku przezeń wypisane słowa św. Augustyna: Nie ma na świecie większego bogactwa, większego skarbu, większego honoru i dobra niż wiara katolicka. Kto tak myśli i czuje, nie będzie uważał za przesadę, ale za zupełnie słuszne, gdy przyswoimy sobie wszyscy zdanie św. Augustyna: Nie ma większego szczęścia, jak być katolikiem.

Ci, którzy stoją poza Kościołem, nie mają pojęcia o szczęściu, towarzyszącym przynależności do Kościoła; naturalnie, przynależności, która jest wewnętrzna i żywa. Myślą oni naiwnie, że męczymy się w więzieniu, skuci kajdanami, pozbawieni radości, powietrza, światła i wolności. Mylą się. Nigdy nie zamienilibyśmy Kościoła, który zwą więzieniem, na ich raj. Jesteśmy szczęśliwi, bo jesteśmy katolikami.

Melanchton miał odpowiedzieć matce staruszce na pytanie, czy i ona ma zostać protestantką: W religii protestanckiej żyje się dobrze, w katolickiej umiera się dobrze. My powiemy: W wierze katolickiej nie tylko się dobrze umiera, ale i żyje szczęśliwie.

Matka nasza Kościół jest najbogatszą matką. Jest mieszkaniem Ducha Świętego. Szafarzem krwi drogocennej, która jest ceną naszego zbawienia. Przechowuje Tabernakulum z przenajświętszą Hostią. Katolik jest bogaty, chociażby był żebrakiem. Niekatolik jest ubogi, chociażby był milionerem.

Nasza Matka Kościół jest najukochańszą matką. Donoso Cortes, którego można nazwać najbezwzględniejszym obrońcą katolicyzmu, użył tu najsilniejszego wyrażenia: Katolicyzm jest miłością, bo Bóg jest miłością. Ojciec jest miłością. Zesłał Syna swego z miłości. Syn jest miłością. Zesłał Ducha Świętego z miłości. Duch Święty jest miłością. Miłością bezustannie opromienia Kościół. Kościół jest miłością. Miłością rozpali świat. Ci, którzy o tym nie wiedzą albo zapomnieli, nigdy nie zrozumieją nadprzyrodzonej, ukrytej przyczyny tego, co jest widoczne, nie pojmą nigdy działania Ducha Świętego w duszy, Opatrzności w społeczeństwie, Boga w historii.

Nasza Matka Kościół jest najpiękniejszą matką. Chwalebny, nie mający zmazy, albo zmarszczki, albo czego takowego; raczej święty, niepokalany (Ef 5). Dzieci jej nawet najwyżej stojące, mogą błądzić. Ona nigdy. Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce ludzkie nie pojęło, czym jesteś dla nas, święty, katolicki Kościele, matko świętych. Przy twym słońcu bledną gwiazdy. Niech język mi uschnie, ramię się ubezwładni, serce zastygnie, jeśli nie uczynię cię pierwszą radością. Wiem, że nikt na ziemi nie jest bardziej znienawidzony od Kościoła mego serca. Ale niech wiedzą bluźniercy: im więcej cię nienawidzą, tym więcej cię kochamy. Cieszymy się, że jesteśmy dziećmi matki męczennicy.

Zimni uśmiechają się nad gorącością mowy naszej. Lecz musieliśmy tak mówić. Musieliśmy w dziękczynnym Te Deum ogłosić światu szczęście z posiadania wiary. Radosnym okrzykiem potwierdzić, czym jesteśmy i czym być chcemy. Radować się – że apostolską pracą rozniecamy ogień świętego zapału – jak zorza i hejnał ranny budząc śpiących. Niech inni śpiewają, co im się podoba. Naszą pieśnią: Jestem katolikiem!
ks. prałat Robert Mäder, Jestem katolikiem! Rozważania antyliberalne

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s